Asia i Michał – sesja ślubna na Teneryfie

Kiedy po dwóch godzinach jazdy zaparkowaliśmy na miejscu, początkowo nieśmiały deszcz przeszedł w zdecydowaną i mało subtelną ulewę. Opadły nam ręce. A Oni, roześmiani, rozłożyli się na tylnych siedzeniach samochodu jak w loży i zaczęli zajadać ciastka, zasypując nas żarcikami. I to był ten moment, w którym nic już nie mogło zmącić naszej pewności, że cokolwiek się nie wydarzy, czeka nas po prostu rewelacyjny dzień.

 

We wrześniu 2017 miałam szaloną przyjemność fotografować ślub Asi i Michała a wcześniej spotkaliśmy się na sesji narzeczeńskiej, której efekty obejrzeć możecie tutaj – wiedziałam że to spontaniczne, radosne, wędrowne duchy, włóczące się po świecie kiedy i gdzie tylko się da, dlatego proponując im miejsca na plener ślubny, na tym samym wdechu między łąką a lasem wymieniłam Teneryfę. Jak widać poniżej – ziarno padło na podatny grunt! 😉

No więc na początku była ulewa. Potem do tego wszystkiego jeszcze mgła tak gęsta, że nie było widać absolutnie nic, a na sam koniec najbardziej emocjonujący zachód słońca ever. A jednak wszystko udało się najlepiej jak mogło, upewnia nas o tym każda sekunda filmu i każde ujęcie.

 

Powiedziałam Im wczoraj, że są wyjątkowi jak lody na Starowiślnej. Dodam tylko: I TO TE O SMAKU SOLONEGO KARMELU! Juanita, Miguel, dzięki za wspaniały dzień i, mam nadzieję, widzimy się wkrótce!

 

PS1. Wiecie jak smakuje Burger King po 12 godzinach w 600-kilometrowej trasie?  MY WIEMY!
PS2. Żarty powtarzamy do dziś.
PS3. Wiśniowa alfa forever.
PS4. Pozdrawiamy gorąco Strażnika Smitha z Yellowstone, który wziął mnie za rezydentkę. A myślałam że z hiszpańskiego niewiele już pamiętam!

 





Pozostając na tej stronie akceptujesz użycie plików cookies. więcej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close